Coraz więcej moich klientów przyjeżdża do Maroka z dość porządnym sprzętem fotograficznym.Praktycznie wszyscy ustawiali go na „zielony aparacik”, czyli robili z lustrzanki taką ciut lepszą idiotkamerę.

Przeważnie kończyło się to serią wykładów na temat posługiwania się aparatem w sposób normalny, czyli przez świadome ustawianie parametrów, a także o fotografii jako takiej, bo jak wiadomo, to nie aparat czyni fotografa.

Okazało się że jest spore zainteresowanie szkoleniem w tym kierunku, w pięknych marokańskich okolicznościach przyrody.

Nie pozostało mi nic innego, jak zorganizować specjalny turnus fotograficzno-plenerowy.

W tym celu ułożyłem wyjątkowo fotogeniczną trasę z noclegami o wyższym niż w przypadku paralotniarzy czy motocyklistów standardzie, zaprosiłem do współpracy znanego fotografika Rafała Charlikowskiego i opracowaliśmy plan zajęć, który nie zamęczy nadmiarem teorii (w końcu to mają być wakacje z aparatem a nie obóz szkoleniowy).

Krajobraz południowego Maroka i Sahary jest wymarzonym plenerem fotograficznym i świetnie nadaje się do szlifowania umiejętności.

Ostre słońce, głębokie cienie i niesamowita kolorystyka powodują, że powstaje przepaść pomiędzy fotką zrobioną w trybie automatycznym a tą wykonaną po bożemu.

I tego właśnie będziemy Was uczyć.