Jedna z najbardziej oczywistych rzeczy, z ktora nie wszyscy sobie radza, jest przyjecie do wiadomosci, ze paralotnia zawsze opada i zawsze leci ze swoja predkoscia. Nawet wtedy, kiedy wyraznie się unosi to i tak opada, a kiedy stoi w miejscu a nawet się cofa to i tak leci,
najczesciej 36 km/h. Dzieje się to dlatego, ze latanie to cos, co odbywa się w powietrzu, wiec ziemia nic do tego nie ma. Odnoszenie latania do ziemi jest posrednim skutkiem uprawianego w Polsce paralotniarstwa opadowo-slalomowego. Jak się lata miedzy drzewami, to trudno myslec kategoriami powietrza.
Dla ulatwienia zalozmy, ze lecimy na wysokosci 1000 m (co bedziemy sobie zalowac) z predkoscia trymowa, czyli lapki w gorze. Nawet jak na wariometrze mamy 4,5 m/s wznoszenia to i tak opadamy ok 1,5 m/s. Mozemy się tylko domyslac, ze lecimy w powietrzu wznoszacym się 6 m/s. Paralotnia to nie balon, nie jest lzejsza od powietrza, a swoje opadanie zamienia na predkosc. Poniewaz lapki mamy w gorze, to caly czas wiac nam będzie w pysk wiaterek ok. 36 km/h, czyli 10 m/s. Nawet, jesli ziemia pod spodem będzie stala w miejscu. Dla ulatwienia dodam, ze w balonie zawsze jest bezwietrznie, bo jego predkosc trymowa w poziomie wynosi 0. Nawet jak ziemia zasuwa pod spodem.
Poniewaz juz wiemy, ze latamy w powietrzu to mozemy wprowadzic do rozwazan ziemie.
Jesli wiec uprawiamy lot na zaglu przy silniejszym wietrze, to choc stoimy w miejscu to w ciagu godziny przelatujemy ponad 30 km. Nasuwa się tu porownanie z biegiem pod prad ruchomych schodow. Na nich tez mamy szanse tkwic w jednym pukcie.
Tak doszlismy do nastepnej abstrakcji. Glajt z zaciagnieta starowka robi w powietrzu ladne koleczko. Natomiast w czasie lotu pod wiatr, wzgledem ziemi to juz nie jest koleczko, tylko elipsa. Majac wiec w odleglosci 100 m za plecami stok, nie nalezy odwracac się do niego przodem, bo o ile pod wiatr udalo nam się skrecic niemal w miejscu, to z wiatrem moze byc potrzebne kilkaset metrow. Do tego w skrecie paralotnia zwieksza opadanie, a stok, jak to stok, idzie pod gore. Wiec jesli skrecimy, to nieruchomy do tej pory krajobraz nagle przyspieszy, predkosc wiatru (powiedzmy 25 km/h) dodala się z predkoscia paralotni (powiedzmy 30 km/h) i lecimy sobie wesolo 55 km/h. Wysokosc topnieje w oczach, bo stok idzie w gore, a my mocniej opadamy w skrecie, wiec nie celujemy juz w punkt ktory byl 100 m za naszymi plecami, a znacznie nizej, wiec BLIZEJ, nawet o polowe blizej. Okazuje się, ze ze 100 m zrobilo się 50, a przy predkosci 15 m/s (czyli ok 55 km/h) to niewiele ponad 3 s. Wystarczy akurat na wyprostowanie się w uprzezy i wzniesienie okrzyku. Nie wiem czemu zawsze jest to ten sam wolacz rzeczownika rodzaju zenskiego. W tym miejscu abstrakt zmienia się w ponura rzeczywistosc, ktora jak wiadomo skrzeczy.
Tak wiec NA ZAGLU NIE ODWRACAMY SIĘ W STRONE STOKU.
Wracamy na duza wysokosc (jakos nie lubie krzaczorow).
Wiszac sobie w uprzezy mamy w zasiegu pod soba duuzo miejsc do ladowania. Jesli nie ma wiatru to jest to podstawa stozka , ktorego wierzcholkiem jestesmy my. Mozemy sobie to wyobrazic jako snop swiatla z latarki (no powiedzmy duzego reflektora). Im mamy lepszego glajta, tym tez stozek jest szerszy u dolu. W miare opadania kolo, ktore jest podstawa tego stozka, robi się coraz mniejsze. A my caly czas lecimy. Musimy wiec dbac, zeby wybrane przez nas ladowisko nie wyszlo z tego kola, bo juz do niego nie dolecimy. Wszystko jest proste bez wiatru. bo z wiatrem ten stozek nam się pochyli. Kat pochylenia jest staly i zalezy od sily wiatru. A MY NIE MOZEMY SIĘ PRZECIEZ ZATRZYMAC. Nalezy wiec esowac dbajac zeby nie wyjsc z tego stozka. Jedno nieopatrzne kolko i okazuje się, ze do wyboru mamy juz tylko:
- winnice z kupa drutow w poziomie (kaski NIE chroni przed dekapitacja)
-sympatyczna linie wysokiego napiecia z glajciarskimi tradycjami
-uprawe pomidorow (starannie opalikowana)
-szklarnie
-droge szybkiego ruchu
-linie kolejowa zelektryfikowana
-gorska rzeke
Polecam rzeke, jesli plytka, woda co prawda zimna, ale pomidory ciezko się spieraja i palik moze nam niechcacy utknac i bedziemy mieli ksywe „Azja”.
Nastepna opornie przyswajalna prawda jest to, ze jesli wystepuja gdzies noszenia, to w innym miejscu wystapuja duszenia. Natura ponoc nie znosi prozni. Wiec jesli przed ladowaniem esujemy sobie obszernie nad Semonzo zagladajac tubylcom w okna, to moze się nagle okazac, ze wjechalismy w obszar silnego duszenia, np. -4 m/s i bardzo szybko wyvladujemy na waziutkiej uliczce, albo na sznurach z praniem. Informuje, ze nie wszystkie wloszki to malomowne i subtelne blondynki w wieku 18 lat.
Jezeli na skutek abstrakcyjnych rozwazan wyladujemy w koniczynie, nalezy pamietac, ze dla chlopa koniczyna tez jest konkretem i nalezy posiadac przy sobie walory pieniazne w miejscowej walucie, jako ze abstrakcujna wartosc tego kawalka papieru chlopi juz opanowali.
Na zakonczenie przytocze, ze jak podczas negocjacji z Samoobrona przedstawiciel wladz powiedzial nieopatrznie „moj przedmowca abstrachuje od tematu” to dostal natychmiast klonica, a wlasciciel klonicy dodal: „jak się dowiem co to abstra, to jeszcze raz przyp...”